• Informacje 06.10.2009

    Każdy ma swój ulubiony zamek w Heroes of Might and Magic, zależy od gustu lub ewentualnie od dnia.. bo przesadziłem, mówiąc, że wszyscy taki mają. Nie zawsze tak jest, niektórzy grają losowym, inni mają powiedzmy dwa czy trzy które lubią najbardziej i zawsze nie mogą się zdecydować.

    Ja osobiście lubię bardzo fortecę, jednak jest ona nieporównywalna do Nekromantów.. kocham to królestwo nieumarłych. Niesamowicie fajne umiejętności wojska, wszystko jest dosyć mobilne, czary są fajne .. a nekromancja? Mniam mniam.. bo naprawdę dużej bitwie można uzyskać kilka lub nawet kilkanaście tysięcy szkieletów, które oczywiście robią miazgę z przyszłych przeciwników. Mówię oczywiście o multiplayerze.. otóż po walkach z innym graczem nasze wojsko zwykle wygląda jak gówno, nie mamy zbyt wiele wojska.. inaczej jest jeżeli gramy nekromantami. Wampirów mamy w bród, szkieletów również.. i jeżeli dobrze zgramy wszystko w czasie i umiejętnie to zaplanujemy, to po bitwie z najsilniejszym wrogiem spokojnie możemy wykorzystać powstałe szkielety i ocalałe wampiry do pokonania kolejnego, chociaż o wiele słabszego przeciwnika.

    Czyli zdobywamy zamek, wykorzystując armię, która teoretycznie by nie starczyła do pokonania obu graczy.. dzięki nekromacji, hehe. Kocham to, ginie wojsko a ja już przeliczam w głowie ile szkieletów mi przyjdzie z tego tytułu.. zawsze się wszyscy wkurwiają, bo atakuję mając powiedzmy 20 000 szkieletów w armi, które odpowiednio ulepszone dzięki czarom (oczywiście wszystkie możliwe czary w nie pakuję) potrafią jednym ciosem zmasakrować nawet najlepsze jednostki wroga.. ale zawsze trzeba uważać, żeby to nie wróg pierwszy je zaatakował, bo nie ukrywajmy – żywotne to one nie są ;)

    Nie ma podobnych artykułów

      Posted by admin @ 8:10 pm

    • Leave a Comment

      Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.

      Please leave these two fields as-is:

      Protected by Invisible Defender. Showed 403 to 85 bad guys.